Rozwój to sens naszego istnienia?

Rozwój indywidualnyRozwój to proces przeobrażeń, przemian, przechodzenia do stanów bardziej złożonych lub pod pewnym względem doskonalszych.

Taką definicję można znaleźć w dzisiejszych słownikach języka polskiego. Nieznacznie różni się ona od słowników starszej daty. Te dodają jeszcze takie słowa jak rozkwit czy rozrost. Jednak nie da się jasno zdefiniować pojęcia "rozwoju", gdyż w każdej dziedzinie oznacza ono co innego, jest bardzo obszerne.

Przykładowo w biologii oznacza rozwój ciała a w psychologii przeobrażenia myślowe. Socjologia natomiast ma dwa główne pojęcia: "rozwój jednostki" i "rozwój społeczny". Rozwojem jednostki nazywamy zmiany w jej osobowości, wzbogacenie jej o pewne elementy. O rozwoju społecznym mówimy gdy przemiany zachodzą w relacjach ludzkich, gdy są pogłębiane. Filozofia wyróżnia trzy główne znaczenia: rozwój jako przejście z tego co wirtualne do tego co aktualne, przeobrażenia zachodzące według jakiś praw, czy zmiany nieodwracalne spowodowane czynnikami zewnętrznymi i wewnętrznymi. Według Mieczysława Krąpca rozwój czyli ruch jest aktem, którego celem ma być doskonałość. Psychologia mówi o dwóch terminach: rozwój psychiczny i rozwój osobowościowy. Psychiczny to rozwój motoryczny, umysłowy, moralny, estetyczny, społeczny i emocjonalny. Rozwój osobowościowy to dążenie do samorealizacji, czyli robienia tego co człowieka uszczęśliwi. Według psychologii, rozwój jest wynikiem procesu nauki i dojrzewania. Człowiek ucząc się nabiera doświadczenia, z którego płyną wnioski pomagające mu w życiu.

Lecz czy sensem naszej egzystencji, naszego istnienia jest ciągły rozwój, zbieranie doświadczeń?

Do udowodnienia ww. tezy można wybrać postacie literackie. Pierwszą z nich jest Kordian, który jest zagubionym chłopakiem, szukającym swej drogi. Słowacki pisząc "Kordiana" poruszył temat powstania listopadowego. Nie był to na szczęście jedyny temat. Słowacki w swej książce zawarł też dobrą historię o dojrzewaniu. Osobą dojrzewającą jest właśnie Kordian. Poznajemy go gdy ma 15 lat. Jak wielu młodych ludzi w tym wieku, Kordian pragnie posmakować życia. Pierwszy raz się zakochuje, szuka swojego sensu i celu życia. W tym wszystkim nie pomagają mu jego cechy osobowościowe. Kordian jest osobą nie odczuwa chęci do życia, ma poczucie bezsensu istnienia. Laura - starsza od niego kobieta, w której się zakochuje - nie ułatwia mu przejścia przez ten jakże trudny okres, gdyż nie odwzajemnia jego uczucia. Po tym zawodzie miłosnym Kordianem miotają uczucia, co pokazuje, że jest on osobą wrażliwą. Ostatecznie poczucie bezsensu istnienia oraz odtrącona miłość prowadzą go do próby samobójczej. Próba ta jednak się nie udała, co dało Kordianowi do myślenia. Dojrzał on do decyzji, która pozwoliła skosztować mu życia. Wyruszył w podróż po Europie, która mu pomaga. Chłopak zaczyna dostrzegać w niej też dobre strony życia. Potrafi zachwycić się przyrodą, czy dobrą książką. Ponownie się też zakochuje. Kolejną wybranką jego serca jest Wioletta, którą poznaje podczas swego pobytu we Włoszech. Wioletta jest pozornie ciepłą, zakochaną w Kordianie kobietą, lecz wewnątrz to wyrachowana, zimna i rządna pieniędzy. Gdy Kordian stosuje wobec niej pewne zagranie, dowiaduje się kim naprawdę jest kobieta. Te doświadczenie pokazało mu wartość miłości kupionej za pieniądze. Kordian następnie jedzie do Rzymu, do Papieża, który również go zawodzi nie dając wsparcia dla kraju. Pomimo tylu rozczarowań nie poddaje się. Chce być bliżej Boga, chce znaleźć sens swego istnienia. Miejsce, które wybiera by być bliżej Boga jest Mont Blanc. Tam wygłasza monolog, który uświadamia go w wielu kwestiach. Wie już, że miłość nie może być jego sensem życia, został zbyt mocno skrzywdzony. Wie również, że nie może liczyć na błogosławieństwo od papieża dla kraju. Dochodzi do wniosku, że Polska powinna uwolnić Europę od zakłady Rosji. Nadaje kraju rolę Winkelrieda narodów, który powinien się poświęcić by uwolnić innych. Dojście do takich wniosków pokazuje, że tok myślenia Kordiana diametralnie się zmienił. Nie jest już dzieciakiem, który nie wie czego chce, który miota się bez sensu między uczuciami. Kordian na Mont Blanc to osoba świadoma swego celu i posiadająca chęć do osiągnięcia go. Właśnie ta historia pokazuje nam, że rozwój jest wynikiem doświadczenia i dojrzewania. Kordian musiał rozczarować się kilka razy by znaleźć swój cel, sens życia.

"Jedz, módl się, kochaj czyli jak pewna kobieta wybrała się do Italii, Indii i Indonezji w poszukiwaniu wszystkiego". Tak swą książkę określa autorka, jednocześnie bohaterka - Elizabeth Gilbert. Elizabeth Gilbert to trzydziestokilkuletnia, nowoczesna kobieta. Ma męża, wspaniały dom oraz pracę. Do szczęścia brak tylko dziecka, tak uważa jej otoczenie oraz mąż. Ona sama jednak nie odczuwa instynktu macierzyńskiego. Ten problem zaczyna ją frustrować coraz bardziej… do dnia, w którym postanowiła rozwieźć się. Rozwód okazał się być długim i męczącym doświadczeniem, do tego romans z Davidem, który nie pomógł. Te czynniki wpłynęły na tok myślenia Elizabeth, która przestała cieszyć się z życia, przestała odczuwać przyjemność, zaczęła przeżywać depresję. Czuła się zwyczajnie pusta jako człowiek, wewnętrznie. Wtedy postanowiła też wyruszyć w podróż, która pokaże jej czego od życia chce, nauczy ją jak korzystać i cieszyć się z życia. Pierwszym miejscem była Italia. Tam przez cztery miesiące dosłownie kosztowała smaku życia. Smaku potraw, jedzenia. Oddawała się tej przyjemności bez zastanowienia. Poznała tam również wielu przyjaciół, którzy pomogli jej zacząć cieszyć się z życia. Kolejny etap jej podróży to cztery miesiące w Indiach. Celem odwiedzenia tego kraju było poszukiwanie pobożności. Elizabeth pragnęła się wyciszyć by odnaleźć i poczuć istnienie Boga. Szukała go na wiele sposobów: medytując, modląc się a nawet ćwicząc jogę. Każda ta forma dawała jej poczucie bliskości Boga. By nie popaść w skrajność pobożności lub przyjemności, Elizabeth wybrała się do trzeciego kraj - Indonezji. Była jej to druga wizyta. Ważną role w jej rozwoju odegrał Ketut - szaman, który podczas pierwszej wizyty przepowiedział jej ten ciąg zdarzeń. Pod jego okiem Elizabeth uczyła się równowagi między Bogiem a przyjemnością. Ta podróż rozwinęła ją bardzo. Dała możliwości jakich w Nowym Yorku by nie miała. Żyła przez pewien okres w dwóch światach. Przyjemności a potem pobożności. To pozwoliło jej nabrać doświadczenia i wytyczyć swą własną ścieżkę życia.

"Nigdy w życiu" to opowieść o Judycie - kobiecie powoli dobiegającej do 40. Judyta to oddana mężu, obowiązkom domowym kobieta. Jest również matką nastoletniej, buntującej się Tosi. Kobieta jak przystało na "Matkę Polkę" dzielnie pokonuje przeszkody dnia codziennego. Dzielnie znosi fochy męża i córki, do dnia w którym ten oznajmia jej, że chce rozwodu. "Eksio" - bo tak swego męża określa Judyta - zostawił ją dla młodszej, piękniejszej kobiety, która zaszła w nim w ciąże. Eksio by móc zapewnić odpowiednie warunki swojej nowej rodzinie chce by Judyta z Tosią opuściły ich wspólne mieszkanie. W tym momencie świat Judyty momentalnie legł w gruzach. Została porzucona i jednocześnie wyrzucona z własnego życia. Wiele kobiet na jej miejscu załamałoby się, poszło na układ męża i zamieszkało z dzieckiem w jakimś obskurnym mieszkaniu. Judyta jednak postanowiła spojrzeć w głąb siebie i swoich marzeń. Uświadomiła sobie, że nie chce się poddać i wpadła na pomysł wybudowania domu na wsi, w którym będzie mogła żyć tak jak chce. Hodując roślinki, zapraszając znajomych i siedząc z nimi na tarasie popijając np. czerwone wino. Ta wizja życia napędziła ją do działania. Nie załamała się. Przez kilka miesięcy pomieszkiwała u znajomych jednocześnie walcząc o swe marzenia. Po tym okresie, wraz z Tosią wprowadziła się do swego wymarzonego domu. Judyta spełniła swoje marzenie. Droga do niego była ciężka i bolesna. Rozstanie z mężem, buntownicza córka, problemy mieszkaniowe… to wszystko dało jej doświadczenie, które jest podstawą rozwoju. Udowodniła, że potrafi poradzić sobie w najtrudniejszych sytuacjach, że jest osobą silną, która może wiele przetrzymać. Jej rozwój polegał na podjęciu decyzji o przemianach i konsekwentnym wdrażaniu ich w życie. Ona sama rozkwitnął jako człowiek. Zaczęła się z niego cieszyć.

W powieści powieść Sylvi Plath "Szklany klosz" jest zawarta trochę inna forma rozwoju, niżeli taka, którą do tej pory przedstawiłam. Mianowicie jest to opowieść o 19-letniej Esther - dziewczynie mieszkającej niedaleko Bostonu. Przyjeżdża ona do Nowego Jorku - miasta spełnienia, szczęścia, zabawy, kariery - na miesięczny staż. Pracuje w redakcji gazety. Ma poznać miasto, spędzić miło czas. Esther nie potrafi się jednak odnaleźć. Nie ma ochoty na nocne zabawy, nie umie znaleźć odpowiedniego towarzystwa, jest zniechęcona. Bohaterka nie potrafi zdecydować, na czym zależy jej w życiu, co ją interesuje, czy w ogóle istnieje taka rzecz. Kiedy powraca do rodzinnego domu, pogrąża się w smutku, zniechęceniu... Nie jest taka jak dziewczyny w Nowym Jorku - śliczne, uśmiechnięte i zadowolone z życia. Dochodzi do choroby psychicznej, leczenia w szpitalu psychiatrycznym, wreszcie prób samobójczych... Cała ta historia jest autobiograficzna. Sama Plath przeżyła ją i opisała w tej powieści. Tak samo autorką jak i bohaterką miotały te same uczucia, które książka dobrze pokazuje: pustka, bezradność, w końcu obojętność, jaka rodzi się czasem w człowieku, kiedy staje przed pytaniem: do czego dążę, na czym mi naprawdę zależy, czy jestem szczęśliwy... I kiedy nie potrafi odpowiedzieć na te kwestie. Kiedy dochodzi do wniosku, że jego życie wcale nie jest kolorowe, piękne, radosne. Przemiana bohaterki jak i autorki polegała na przejściu ze stanu mniej do bardziej złożonego. Przejście te polegało uświadomieniu sobie, że "sens istnienia" to bardzo szerokie pojęcie. Obydwie panie są też przykładem tego, że porażka również może być przyczyną rozwoju jak i samy rozwojem.

Mariia Szyszkowska w książce pt.: "W poszukiwaniu sensu życia" pisze: "Nad zagadnieniem sensu życia zastanawia się stosunkowo niewielka grupa ludzi. Problem ten dla wielu powstaje dopiero pod wpływem nieszczęść, które burzą utarty rytm życia, kształtowany najczęściej na wzór otoczenia. Każdy z nas sam musi - mniej lub bardziej świadomie - ustalać sens swego życia". Kordian, Elizabeth i Judyta są tego przykładem. Życie ich zawiodło, załamało się mniej lub bardziej i zaczęli poszukiwać. Każde z nich na swój sposób to robiło, poprzez podróż, poszukiwanie, monolog, rozmowy. Każde z nich wyznaczyło sobie jakieś cele i je realizowało. Niestety tyle szczęścia nie miała fikcyjna postać Esther i prawdziwa Sylvii Plath. One nie posiadały sensu istnienia ani żadnych celów. W przypadku Sylvii Plath skończyło to się samobójstwem. Dlatego tak ważne jest posiadanie lub szukanie sensu życia. Bez nich rozwijamy się, lecz w złym kierunku, który może prowadzić do różnych złych czynów.



Zobacz podobne:
Pozytywny wpływ Internetu

Pozytywny wpływ InternetuJeszcze kilkanaście lat temu, posiadanie w domu komputera z dostępem do Internetu, uznawano za oznakę luksusu i życia w wysoki

Internet pomaga czy szkodzi w zdobywaniu wiedzy?

E-learningCzęsto zadajemy sobie pytanie: czy rzeczywiście, tak jak mówimy to wszystkim dookoła, Internet pomaga nam w nauce, czy przeciwnie, nie jest

Jaki program przyda się w firmie?

Programy dla firmFirmy coraz częściej inwestują w nowoczesne programy i aplikacje, które pozwalają im na usprawnienie wielu procesów, automaty